Ta wycieczka była za krótka!

 

       Integracja, współpraca i dobra zabawa to trzy hasła przewodnie, które towarzyszyły nam podczas wycieczki do Janowa Lubelskiego.

       Trzydniowy wyjazd szóstoklasistów obfitował w zajęcia, które pozwalały na sprawdzenie swoich umiejętności w najróżniejszych dziedzinach. Zaczęło się od zmagań z własnymi ograniczeniami,  bo uczniowie pokonywali przeszkody zawieszeni kilka metrów nad ziemią. Nie było to proste, ale wszyscy cali i zdrowi wrócili na twardy grunt. Potem szóstoklasiści oddali się temu, co na wycieczkach najbardziej pożądane, czyli swobodnej integracji między pokojami. Też było wesoło i, jak można sobie wyobrazić, głośno i radośnie. Kolejny dzień wypełniony był najróżniejszymi zabawami i grami terenowymi. Zabawa zwana „Wyspą” polegała na tym, że wszyscy musieli dotrzeć do wyznaczonego celu, ale trzeba było sobie wzajemnie w tym pomagać. Nikt nie mógł działać w pojedynkę, nikt nie mógł się wyłamać. Tylko współpraca całej grupy mogła zagwarantować sukces. Nasi uczniowie po trzeciej próbie uwierzyli, że inaczej się nie da i wreszcie osiągnęli wyznaczony cel.

        Współpraca współpracą, ale dla równowagi trzeba było też czasem postawić na siebie. I tu organizatorzy zaproponowali starcia gigantów, czyli walki sumo. Uczestnicy dostali specjalne kombinezony i starali się przewrócić przeciwnika. Zabawa była przednia, co można zobaczyć na załączonych zdjęciach. Później poczuliśmy się jak bohaterowie filmu „King Size” i rozegraliśmy mecz piłkarzyków. Opiekunowie też utworzyli drużynę, ale tego nie można zobaczyć na zdjęciach. Można sobie to jedynie wyobrazić i niech tak zostanie.

       Tego dnia szóstoklasiści wzięli jeszcze udział w rozgrywce „Medicus” , gdzie sprawdzili swoją wiedzę i umiejętności w zakresie udzielania pierwszej pomocy, a po południu przyszła kolej na grę kryminalną,  w której uczestnicy szukali odpowiedzi na wdzięcznie brzmiące pytanie: Kto zabił wilka? Zajęło im to trzy godziny. Wszyscy zgodnie główkowali i wykonywali zadania, które przybliżały ich do rozwiązania zagadki. To był bardzo wyczerpujący dzień, którego zwieńczeniem były nocne podchody. Na wstępie uczniowie dowiedzieli się, że wyłącznie od ich zaangażowania, współpracy i umiejętności zachowania zimnej krwi zależy to, ile godzin będą chodzić po lesie pełnym dzikich zwierząt i czy w ogóle z niego wyjdą tej nocy. To było wyzwanie! Trzeba było zmobilizować wszystkie siły, ale się udało, a uczestnicy zabawy kolejny raz przekonali się ile warta jest współpraca i wspólne dążenie do celu.

       Czas mijał nieubłaganie i nadszedł ostatni dzień wycieczki. Rozpoczął się grą miejską. Uczniowie podzielili się na trzy grupy, dostali prawdziwe plany miasta i zadania do wykonania. Musieli najpierw zorientować się, gdzie są, a później wyznaczyć sobie kierunek wędrówki. Początkowo wywołało to konsternację na niektórych twarzach, niejeden w pierwszym odruchu chciał sięgnąć po telefon i włączyć nawigację, ale to było zakazane. Okazało się, że młodzież potrafi poruszać się po mieście kierując się mapą i zdrowym rozsądkiem. Dzięki temu i oczywiście wypracowanej już umiejętności współpracy, udało się znaleźć w przestrzeni miejskiej wszystkie zaznaczone miejsca.

       W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Sandomierzu, gdzie udaliśmy się na spacer śladami głównego bohatera popularnego serialu, kupiliśmy pamiątki i wróciliśmy do domu. Uczniowie powtarzali, że wycieczka bardzo im się podobała, ale miała jeden mankament. Była za krótka!

       Ewa Czajczyńska – Mastalerz i Iwona Jaźwińska