Rok temu nikt nie przypuszczał, że klasowe spotkania przedświąteczne mogą być na odległość. Rzeczywistość sprawiła, że w tym roku spotkaliśmy się przed ekranami – każdy w swoim domu. Mimo, że było zupełnie inaczej, to daliśmy radę. Kto mógł – włączył kamerę, kto pamiętał – opowiedział, jak to było na ostatniej Wigilii klasowej lub założył świąteczny akcent,  kto chciał – zjadł z innymi przygotowane mandarynki. Najważniejsze, że mimo odległości byliśmy razem. Pomimo całej wyjątkowości takiej formy, liczymy, że za rok pośpiewamy kolędy wspólnie w szkole. 🙂

       

       Maria Goralewska